Blog: 398016 blogów  Forum: 162807 postów  Galeria: 92934 zdjęcia !  On-line: --

 COOLTURA

 SPORTY

 GALERIA

 BLOG

 GRY

 GRONET

 KOMÓRKI

 ŚCIĄGNIK

 E-MAIL
  |     |  Twój profil  |  Spis blogów  |  Kontakt  |  FAQ  |  Regulamin  |  Pomoc
BLOG: Dziennik obserwatora
    nast >>
Środowo...
I już połowa kolejnego tygodnia pracy. Wszystko leci bardzo szybko, naprawdę nie wiem na czym mi tak czas ucieka. Wydawało mi się, że dzisiaj jest dopiero wtorek. Jednak jak w pracy jest dobra atmosfera to się nawet nie czuje, że się pracuje. Szkoda tylko, że stawka jest kiepska.

Od czasu startu stażu jestem cały czas zmęczony. Już koło 22 ledwo widzę na oczy i strasznie ziewam. Mam nadzieję, że się jakoś przyzwyczaję do tego wszystkiego. Od przyszłego miesiąca zaczynam szukać drugiej pracy.... takiej popołudniowej, aby sobie troszkę dorobić więcej.

Mam coraz częstsze tarcia z rodzicami, zwłaszcza z ojcem. Wkurza mnie strasznie jego zachowanie.
[komentarze]  (2) [22:35 10/02/10]
 
niedzielno-wieczorne rozmyślania przy herbacie...
Ostatnio mnie jakoś ciągnie do tego miejsca. Może dlatego, że znów stałem się tutaj bardziej anonimowy. Starzy znajomi już tutaj nie wchodzą z różnych powodów, więc nie krępuję się tak bardzo opisywać różne rzeczy. Czuję się bardziej wyzwolony, pewny tego co piszę, ale i jednocześnie samotny. Momentami brakuje mi tych wszystkich znajomych, przyjaciół którzy tutaj wpadali.

Nie mogę usnąć. Dziwnie denerwuję się kolejnym tygodniem stażu, chociaż wiem że nic złego mnie tam nie spotka.Chciałbym coś zmienić w swoim życiu, aby nie popaść w rutynę ale nie wiem już sam co mam robić. Momentami czuję się jak pusta skorupa.

Dowiaduję się o bardzo wielu rzeczach jako ostatni. Spadłem w kolejce ważności na sam szary koniec. Dla znajomych, przyjaciół czy rodziny jestem taki Pan Nikt. Sam sobie na to wszystko zapracowałem własnym postępowaniem. Dziwi mnie tylko stwierdzenie, że przyjaźń to takie coś co przezwycięży wszelkie przeciwności losu, a przyjaciel to człowiek który będzie z tobą na dobre i złe. Widać, że albo nie poznałem ludzi których mógłbym nazywać przyjaciółmi, albo ja dla nich nie jestem godny bycia przyjacielem....

W tygodniu będę przebudowywał bloga. Co nieco usunę, będzie kilka nowości w tym zmiana kolorów. Już trochę mi się przejadł kolor niebieski.

Pozdrawiam
Obserwator
[komentarze]  (1) [00:47 08/02/10]
 
Tydzień pracy.....
Fajnie jest na tym moim stażu. Może pieniędzy wielkich nie zarobię, ale przynajmniej miła atmosfera. Szefowa strasznie miła, współpracownicy świetni. Jak na razie wydaje mi się że szczęście się do mnie uśmiechnęło. Pytanie na jak długo.

Ostatnio doszło do mnie, że ludzie się zmieniają szybciej niż bym chciał. Kilka lat temu rozmawiało mi się z niektórymi osobami świetnie, czułem że poznałem bratnie dusze, a dzisiaj trudno zamienić z nimi chociaż kilka zdań bez poczucia że coś się urwało w tej znajomości. Nie wiem sam czy ja się ta zmieniłem, czy tamte osoby tak szybko dorosły. Czas nie oszczędza żadnej znajomości. Część z nich zamienia się w coś trwalszego, a inne ( w większości) rozpadają się w pył.

Nie potrafię się dostosować do nowych realiów.. Dogonić zmieniających się ludzi. Cały czas czuję, że jestem w tyle o setki metrów lub kilometrów. Nie nadążam za tempem dojrzewania i dorastania przyjaciół. Szokuje mnie ich zachowanie, które wydaje mi się tak obce i strasznie nie pasujące do nich. Boli mnie, że osoby które uważałem za tak idealne i czyste jak łza, są tak strasznie nie doskonałe jak ja sam. Zaskoczyła mnie nagła ich dorosłość, takie sztuczne i trochę na pokaz pokazywanie kim to nie są. Wszystko staje się dla mnie takim sztucznym i odrealnionym. Nie przypuszczałem nawet, że osoby które są ode mnie o tyle młodsze mogą pić, palić i zażywać narkotyki. Patrzę coraz częściej na innych przez pryzmat tego jaki sam jestem i bylem w ich wieku. Może dlatego większość moich kolejnych znajomości kończyła się w tak smutny sposób....

Jest mi coraz bardziej smutno na tym świecie. Mimo, że mam dziewczynę czuję że jestem coraz bardziej osamotniony. Nie mam już przyjaciół, tak jak dawniej. Wszystkim coraz mniej zależy na mojej osobie. Może to tylko moje subiektywne odczucie. Nastały ciężkie czasy dla mnie, marzyciela o idealnej wiecznej przyjaźni. Pytanie czy kiedykolwiek znajdę coś takiego....

Pozdrawiam
Obserwator
[komentarze]  (0) [02:28 07/02/10]
 
Powrót... kto wie...
Ale strasznie ten czas leci. Już nie pamiętam nawet kiedy ostatni raz tutaj zaglądałem. Nie było mnie prawie pół roku, ale jak widzę nie wiele rzeczy się tutaj zmieniło. Kilka komentarzy pod ostatnią notką i tyle. Blog nie wyparował, nikt rozpaczliwie się do mnie nie dobijał. Zresztą... sam jestem sobie winien, jak samemu się kogoś olewa to nie powinno dziwić ze po pewnym czasie inni zaczną olewać ciebie.

W usa było bardzo przeciętnie. Więdzej wydałem niż zarobiłem. Wyjazd przyniósł jednym słowem stratę. Nie licząc tygodniowego zwiedzania chicago i czteromiesięcznego czasu pomieszkiwania z moją lubą to cały wyjazd można by nazwać tragedią.

Obroniłem się na UW. Z pewnymi problemami, ale jednak. Od połowy listopada jestem szczęśliwym posiadaczem drugiego tytułu magistra. Wprawdzie dyplomu jeszcze nie odebrałem, ale miło o sobie myśleć jako o 2mgr.

Szukam intensywnie pracy od połowy grudnia i jak narazie nic dobrego z tego nie wyszło. Miałem chwilową przygodę z pewną ubezpieczalnią, ale spasowałem po krótkim stażu. Nie najlepiej też poszło mi w pewnej firmie od reklamy internetowej która okazała się czymś szemranym i podejrzanym. W ostateczności załamany brakiem perspektyw na normalną pracę zapisałem się na staż do urzędu miejskiego. Może będę dostawał tylko 760 zł, ale jak na początek może być. Miejsce ciekawe, spodobałoby się mojej przyjaciółce prawniczce, dające dużo pracy ale i sporo możliwości rozwoju. Zobaczymy co to będzie. Musze być dobrej myśli.

Moja luba ma momentami dziwny humor. Ale strasznie bym chciał z nią zamieszkać gdzieś na stałe. Aby było tak jak w usa. Może momentami były drobne nieporozumienia, ale strasznie mi brakuje jej obecność. Móc się koło niej budzić i wstawać, tak już na stałe... do końca życia.

Lece
Postaram się jutro coś skrobnąć.

P.S. Od poniedziałku prawdopodobnie zaczynam staż.
[komentarze]  (2) [20:33 28/01/10]
 
Lece do USA
Jutro, a raczej już dziś lecę do usa. Podobnie jak przed dwoma laty. Tym razem inne miejsce, inne otoczenie, osoba towarzysząca. Jestem pełen obaw jak przed dwoma laty. Nie wiem znów czy podołam, czy uda się zarobić. Gdybym tylko mógł to bym nie leciał. Czuje, że sie wkopałem. Na dodatek mama zamiast mnie wspierać ma jakiegooś doła. Nie ułatwia mi to wyjazdu..

Będę za wami tęsknił. Do zobaczenia w październiku.
Obserwator
[komentarze]  (6) [23:34 15/06/09]
 
Wybywam...
Jadę, przez kilka dni mnie nie będzie. Zresztą, to i tak pewnie nie jest istotne zważywszy na to że i tak dość nieregularnie piszę. Odbyłem ostatnio rozmowę z konsulem i dostałem wizę. Bilet lotniczy też już zaklepany. Wszystko prawie przygotowane do mojego wylotu. Brak tylko mojego przygotowania, pewności że wszystko jakoś będzie. Lepiej lub gorzej, ale zawsze na powierzchni.

Smutno mi strasznie gdy sobie pomyślę jak długo prowadzę tego bloga i jak niewiele z niego zostało. Mam dziwne dylematy, miotam się czy dalej tutaj tkwić. Zupełnie jak moja droga przyjaciółka, która nad tym samym się zastanawia. Chyba w obu naszych życiach następuje ten okres czasu kiedy trzeba się zastanowić co dalej zrobić z tym światem, wywnętrznianiem się innym. Może już pora aby zapuścić na innym portalu blogowe korzenie, albo po prostu odejść..

Pozdrawiam
Obserwator

P.S. Pisałem ostatnio do herbacianej znajomej. Puszczałem sygnałki. Nic. Boję się zadzwonić, to byłoby niestosowne po tak długim czasie milczenia.
[komentarze]  (6) [23:15 29/04/09]
 
Myslovitz - Kraków
Kraków jeszcze nigdy tak, jak dziś,
nie miał w sobie takiej siły i
może to ten deszcz, może przez tę mgłę,
może to mój nastrój
ale w każdej twarzy ciągle widzę cię.
Wśród turystów Rynek tonie znów,
ktoś zakrzyknął głośno, błysnął flesz...
Na Gołębiej twój płaszcz zaczepił mnie
w wystawowym oknie,w autobusie , w tłumie gdzieś...

Widzę cię - tak, wiem
nie zrobię więcej zdjęć - tak, wiem
nie będę prosił, lecz... - tak, wiem
to przecież żaden grzech - tak wiem...

Kraków hejnał gra - tak wita mnie,
patrzy na mnie, jakby wiedział, że
wracam po to, by choć na kilka chwil
zamknąć oczy i móc uwierzyć, że

Widzę cię - tak, wiem
nie zrobię więcej zdjęć - tak, wiem
nie będę prosił, lecz... - tak, wiem
to przecież żaden grzech - tak wiem...

P.S. Ta pioenka i inne Myslovitzów dziś mi w głowie przemykają. Kupiłem reedycje "Miłość w czasach popkultury", moje małe szczęście.
[komentarze]  (4) [23:38 14/03/09]
 
?
Nie wiem co mam napisać. Po raz pierwszy od tylu lat, po raz pierwszy odkąd mam tego bloga. Pustka w głowie. Marazm w sercu. Bezradnie... Boję się o siebie, o innych.

Czasu coraz mniej na pisanie. Już niedługo wylot a ja nic do końca nie doprowadziłem. Sam sobie nie poradzę, a raczej nikt inny nie jest w stanie mi pomóc. Boże, mieć taki ogień i siłę jak rok temu. Aby wszystko toczyło się w moim życiu tak jak te dwa czy trzy lata temu. Tego juz nie ma i nie będzie.

Nie potrafię działać, odchodzę w dal i odsuwam się od ludzi. Potem mam pretensję do siebie i innych, że ktoś zajmuje moje miejsce. Paranoja z mojej strony. A może brakuje mi czegoś, tego aby ktoś krzyknął głośno: WRÓĆ, BRAKUJE MI CIEBIE. Tutaj głucha cisza, głos wołającego pośród puszczy, pustki. Tylko dwóm osobom zależy. Tylko, a może AŻ DWÓM.


Ignorantia, dziękuję. Za zrozumienie, za to że jesteś i wolasz.
Aneto, dzięki za pamięć.

Ściskam
Obserwator

P.S. Czas pokazuje, kto jest kim. Na kogo możemy liczyć. Dla kogo jesteśmy kimś ważnym, a dla kogo zwykłą igraszką.
[komentarze]  (2) [00:53 10/03/09]
 
mała podróż, tak gdzie nie chcę
Moje życie coraz bardziej przypomina koszmarny spektakl z którego nie mogę wyjść. Czuję, się jak przywiązany do krzesła więzień wokół którego chodzi kat i oprawca, który chce mi zrobić krzywdę, zabić mnie.

W domu koszmar bez końca. Ojciec bez roboty, wiecznie pijany prawie co dzień urządza nowe awantury. Z każdego najbardziej nawet błachego powodu. Czepia się mnie coraz bardziej, coraz brutalniej stara się mnie przegnać z domu. Wyzwiskami stara się mnie zgnoić, złamać. Matka momentami niezrozumiała, z jednej strony chce mi pomóc, a z drugiej milczy jak głaz gdy potrzebuję pomocy. Od kilku miesięcy widzi moją bezradność, ale nic sobie z tego nie robi. Deklaruje pomoc, ale nigdy nie wychodzi to poza sferę obietnic.

Staram się walczyć z depresją i apatią, oderwać się od tej koszmarnej rzeczywistości. To wszystko co się dzieje u mnie w domu zmusza mnie do ucieczki. NIe mam gdzie się schować, zchronić. Nie mam gdzie przeczekać to wszystko. Jutro jade do babki (tej od kuzynki) i u niej przeczekam kilka dni. Czuję się jak śmieć który ucieka bez walki, ale muszę tak postąpić. To wszystko mnie coraz bardziej przytłacza i gnębi. Może tam będe miał kilka dni na zebranie myśli. Jak wrócę w niedzielę albo poniedziałek napiszę jak z moim zdrowiem i samopoczuciem.

Matka wspominała coś o mojej przyszłości. Jak wróce z usa i będe mial pracę, pomoże mi znaleźć jakiś własny kąt. Wieży, że jak się wyprowadzę to będzie miała dość sił aby odejść od ojca. Może wtedy, gdy go nie będzie w moim życiu, poczuję się naprawde dobrze.


Ściskam
Obserwator

P.S> Przepraszam, że nastręczam wam ostatnio tyle zmartwień. Do niedzieli lub poniedziałku moje wierne czytelniczki ;)
[komentarze]  (2) [01:05 26/02/09]
 
tak, to chyba jednak to...
To jednak napewno depresja. Widziałem dzisiaj program o tym i prawie wszystko sie zgadza. Siedze w mieszkaniu, nie wychodząc na zewnątrz tygodniami. Nic mnie nie bawi, ani nie cieszy. Całymi dniami plątam sie bez celu po mieszkaniu, oglądam tv i żyje jak zoombii bez celu czy sensu. Nikt nie chce mi pomóc, rodzice mają mnie głęboko gdzieś a dziewczyna też jakoś sie nie przejmuje. Mam wszystkiego dość, nie chce tak żyć, nie chce chyba wogóle żyć...

Bezradnie
[komentarze]  (1) [20:03 23/02/09]
 
Resume:
Konto na Fotce - ZLIKWIDOWANE
Konto na Sympatia - ZLIKWIDOWANE
Poczta na Interia.pl - ZLIKWIDOWANE
Poczta na Onet.pl - ZLIKWIDOWANE
Blog polityczny - ZLIKWIDOWANE
konto na MySpace - ZLIKWIDOWANE

---
Tak potwornie mi smutno, nie mogę sobie z tym wszystkim jakoś poradzić. Czuję się tak strasznie samotnie. Mimo wszystko....
[komentarze]  (0) [03:15 12/02/09]
 
12-02-2009
Tak dawno mnie tutaj nie było, że aż sie martwiłem czy pamiętam hasło. Nawet z loginem miałem mały problem. No ale cóż... jakoś tutaj trafiłem. Nie tak szybko jak bym chciał, ale jednak jestem.


Co u mnie? Raczej nic nowego, oprócz zmarnowanych tygodni i dwóch miesęcy bez pisania tutaj, moje życie stoi w miejscu. Nie mogę sobie poradzić z pracą, roboty jako takiej też nie moge znaleźć. Z nowości to ojciec znowu nie ma pracy (nie przedłużyli mu umowy), zachowuje sie jak sie zachowywał (pije i awantury urządza). Mama też sie boi o robote i swoje zdrowie. Jej chrzestny umiera na raka a koleżanka z podstawówki już umarła na niego. Z pozytywniejszych rzeczy to chyba tylko to iż układa mi sie jakoś z moją dziewczyną, chcemy razem lecieć do usa popracować kilka miesięcy. Za rok gdy skończy studia może polecimy gdzieś na dłużej, kto wie. Marzenia.


Z biegiem czasu dostrzegam pewne analogie między osobami i wydarzeniami, które tu doświadczyłem. Dochodzę do wniosku, że po jakimś czasie większość osób się mną nudzi i odchodzi sobie, a ja nie mam sił się przeciwstawić temu. Już pewnym standardem staje się fakt, że wszystkie osoby z bloga, które poznaję na gruncie realnym ( na żywo), starają się mnie ukryć przed innymi jak bym był jakimś pryszczem czy czymś wstydliwym. O mnie się nie mówi, jestem tematem tabu.

Gdy chodziłem obok, zawsze musiałem być w pewnym odstępie aby ktoś nie zauważył. To ciągłe kombinowanie, tłumaczenie i klamstwa, gra i udawanie. W świecie wirtualnym w wielu przypadkach ze znajomymi z "reala" też przegrywałem. Albo sie mnie nie dodaje na naszej-klasie, albo nie odpisuje na smsy w strachu przed chłopakiem/znajomymi/rodziną. Kim ja do cholery jestem dla tego typu ludzi? Sam nigdy nie zaparłem się żadnej znajomości. Nie raz otwarcie mówiłem o przyjaźniach i pomocy jaką tutaj otrzymałem.
[komentarze]  (1) [02:51 12/02/09]
 
... . jest takie miejsce . ...


















"Jest takie miejsce, miejsce takie znam,
podaj mi rękę bo nie pójdę tam sam,
choć niewiele mam to niewiele mi potrzeba,
oprócz nieba i kawałka chleba.
Nie chcę diamentów, nie chcę złota.
Nie chcę z mózgu robić sobie błota.
Tępa głupota ciągle mnie otacza,
pieniądz wyznacza ludziom drogę.
Ja tak nie mogę, nie chcę tak życ,
dajcie mi spokój, dajcie mi być.
Chce mi się wyć, chce mi się płakać,
bo nie potrafię skakać, udawać jak Wy,
robić dobrą minę do złej gry.
Ja naprawdę mam sny, mam marzenia,
o miejscu gdzie nie ma cierpienia i bólu,
dosyć mam życia w betonowym ulu.

(...)

Jest takie miejsce bez murów i granic,
jest takie miejsce gdzie kocha się za nic.
Jest takie miejsce gdzie serce nie boli,
jest takie miejsce które wyzwoli nas.
Czas nie ma ceny, tam czas nie ma ceny nie,
podaj mi rękę, razem znajdziemy je."
--Funky Polak - jest takie miejsce--
[komentarze]  (7) [stworz. 04:51 05/12/08 
mod. 05:05 05/12/08]
 
... życie zaczyna się po 23 ...
w nocy łatwiej i lepiej, nie czuć tak samotności i strachu...

Dawniej tu trwały dziesiątki, dziś tylko jednostki.. prawdziwi przyjeciele.
[komentarze]  (0) [01:08 05/12/08]
 
... .
Wszystko powoli się zbliża do uwertury tej historii. Czas zatoczył dziwnie koło co już mnie nawet nie niepokoi. Ten blog powstawał wtedy gdy byłem sam w prawdziwym oraz blogowym świecie i prawdopodobnie w takich samych okolicznościach nastąpi jego zamknięcie, likwidacja. Może nastąpi to jutro, może za tydzień, miesiąc czy rok, ale coraz bardziej oswajam się z tą myślą. Chwilowo jeszcze boli zostawienie tego dziennika, tylu wpisów przepojonych uczuciami.

Dziwnie się czuję, przekonałem się ostatnio że nie mogę liczyć na rodzinę (zarówno dziadków jak i ojca), wielu znajomych ani przyjaciół. Jedynie mama, moja dziewczyna, Ignorantia i kilka znajomych duszyczek ciągle jest przy mnie. Wykrusza się mój blogowy świat i ludzie w około. Wielu osobom nie zależy już na znajomości ze mną, inne starają się schować znajomość ze mną i uciąć ją.

Rozmawiałem kilka tygodni temu na gg z osobą którą znałem od dawna. Wydawało mi się, że coś dla niej znacze, że nie jestem tylko numerkiem na gg czy też jakimś adresem w notesie, ale kimś z kim warto utrzymać kontakt. Pomyliłem się, ja jestem już zamierzchłą historią. Pewną przygodą, ulotną znajomością z wirtualnego świata, będącą niczym wobec prawdziwego życia. Duchem i omamem, który jak najszybciej powinien zniknąć z jej życia i zamilknąć na wieki. Osoba, którą zawsze lubiłem stała się kimś obcym i zimnym, robotem który rozmawia ze mną w systemie zero-jedynkowym na każde moje pytanie odpowiadając tak lub nie. Odejście wydaje się najrozsądniejszą decyzją, dlaczego więc przychodzi mi ona tak trudno??

Do usłyszenia
Obserwator

P.S> Fajnie na podyplomówce, szkoda że to już nie są prawdziwe studia. Z magisterką krucho, a i pracy nie widać.
[komentarze]  (3) [02:23 19/11/08]
 
    nast >>
archiwum 2003
październik
listopad
grudzień
archiwum 2004
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2005
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2006
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2007
styczeń
luty
marzec
kwiecień
maj
czerwiec
lipiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2008
styczeń
luty
marzec
kwiecień
czerwiec
sierpień
wrzesień
październik
listopad
grudzień
archiwum 2009
luty
marzec
kwiecień
czerwiec
archiwum 2010
styczeń
luty
 
Ważne notki:
Wspomnienia cz.2
Wspomnienia cz.1
Wspomnienia cz.3
Bloogi znajomych cz.2.
Szysha
heh_zycie (Martyna)
elsebereth
sloneczko_asik
tepa-proba-zylet  ki
dominique87
Przydatne na Blogi
Cosik o zmianie wyglądu linków
Wszystko na blogi i nietylko
Bloogi niezapomniane
Black Angel86
kolejny_etap_meg  o_zycia
-motylek-
Ammazonka
unique_ella
kropek-i-ja
Thought
Pamiętnik zmarłego
Bloogi znajomych
kaarah
angel-no-alone
O.N.A
Choka
morhia_melody
nihilnovi
Black Angel86
Ignorantia
emimcqier
Aneta
Moje
...Księga gości
kontakt | firma | regulamin | polityka prywatności | pomoc