|
|
|
ZanimSięKogośZgani NależyZawszeWpierwZbadać CzyNieNależałobyWybaczyć G.C.Lichtenberg
|
Oby to był ważny powód ciszy!
Oby się okazało, że nie mogę się gniewać!
Bo inaczej, jeśli miałoby być jak dawniej, to będzie musiał się solidnie postarać. Błaganie o przebaczenie na kolanach i z ogromnym bukietem kwiatów - to minimum, które też nie do końca obłaskawi moje wkurzone do nieskończoności serce!
Nie chce mi się już myśleć, co się stać mogło.
Już wolę chyba moje wypaczone wymysły.
...
ehhh
|
|
|
|
Na samotność skazują człowieka nie wrogowie, lecz przyjaciele.— Milan Kundera
|
Czas płynie nieubłaganie, a ja już 5ty dzień choruję na lenia. Nie mam siły na wysiłek intelektualny, więc praca dyplomowa leży po miesięcznym ostrym klepaniu. A tak niewiele do napisania zostało. Dzień, góra 3 i byłaby wypieszczona na średni standard moich możliwości. Ale cóż mi więcej do szczęścia teraz potrzebne? Nie mam szczęścia na co dzień. Czuję się coraz bardziej sama. J. się już 5ty dzień nie odzywa. T. w szpitalu nie jest w stanie rozmawiać, a nie chcę jej martwić moimi insynuacjami odnośnie J. Mama się martwi T. i ma jeszcze pod opieką małą kuzynkę naszą, więc nie ma czasu. Z M. mijam się na zmianach w pracy, a jak mamy dłuższe wolne, to uciekamy do swoich domów. Zatem do nikogo ryja nawet otworzyć nie mogę. Pogadam czasem do siebie - najczęściej lecą wulgaryzmy i bluzgi, albo westchnienia ku niebu. A to na pogodę, a to na niedziałający internet, a to na nie dającą się odkręcić śrubkę czy zabrudzone spodnie - wszystko mnie z równowagi (jeśli można to tak nazwać) wyprowadza. Ta równowaga jest jak na pochylni, że jeszcze się nie ześlizguję, ale już zaraz polecę.
Nie wiem czy powinnam się zmuszać do pisania w obliczu tego wszystkiego. Na pewno muszę, bo chcę już mieć to z głowy. Niech promotor skołuje komisję na jak najszybciej. Tylko MUSZĘ SKOŃCZYĆ PISAĆ!
ale jak?
|
|
|
|
Zdaje mi się, że to koniec!
|
Nie mam już sił na to nieustanne zastanawianie się, co się dzieje, dlaczego tak właśnie jest i dlaczego nienawiść w niektórych dość istotnych sprawach odbija się na mojej psychice...
A poza tym od kilku dni wiem, że może się to wszystko skończyć, bo JESTEM NIKIM . Po części przez własne lenistwo, lecz po większej części przez okoliczności, w których funkcjonuję. Ale to się nie liczy. Tak mi się zdaje, że to, co się dzieje nie jest związane z uczuciami. I oczywiście skończy się przez abicję.
Nie liczę się ja. Czemu tak sądzę? - Ponieważ jest CISZA . " Wkładam łyżeczkę do szklanki z deserem, ale go tam nie ma. " albo " Pakuję złoto do torby zawieszonej nad urwiskiem, ale torba jest od spodu dziurawa, więc wszystko wylatuje i przepada w otchłani przepaści. " TAK! Tak właśnie się czuję!
Nie sądziłam, że tak mocno się to odbije na moich uczuciach. Ściska mnie coś w klatce piersiowej, usta zaciskają się w "ślimaczka". I tak niemalże stale! Czasami zapominam o życiu codziennym. Praca jednak nie daje stuprocentowego zapełnienia myśli. Czasami łzy chcą cisąć się z oczu. Na razie nie pozwalam sobie na tę formę odreagowania, choć rzeczywiście mogłoby mi to pomóc i dać odrobinę wewnętrznego spokoju. Ale nie chcę płakać na darmo. PONIEWAŻ MAM NADZIEJĘ , że to tylko moje wyobrażenia. Bo nie chcę stracić czegoś, w co wkładałam masę sił i serca przez klika ostatnich lat.
|
|
|
Liebe und Hass zwischen Leben und Tod
|
Wenn können wir sagen "Ich liebe dich"? Und warum haben wir dieser Bedarf? Warum brauchen wir geliebt zu werden?
Ich habe viele diese Fragen, viele Dilemmata. Aber keinen Antworten! KEINEN! Ich will glücklich sein! Ja! Wie jeder mann! Aber warum muss ich noch suchen? In erste Seite - ich habe liebevolle Familie (lesen - Mutti und Tusia), ich bin mit guter Freund... ich habe job, beende Studie. Aber ich bin nicht glücklich! Ich fühle einsam, allein gelassen. Darum ich falle in die Sucht, gequält von Alpträumen meiner Vergangenheit. Ich nicht so will! Aber das ist stärker als mich! Ich kämpfe! Und nach jedes Fiasko ich habe Gewissensbisse, sondern ich fange an auch der meine Schwächen zu akzeptieren! Das ist falsch! Ich weiss!
Mir ist heute aufgefallen, dass immer schlimmer mit mir wird. Vielleicht ist das wirklich der Boden? Dass dies! Weil ich schon genug habe! Und niemand (ausser mir) nicht in der Lage, mir zu helfen! Sie selbst! Auch DU! So tut mir leid;/
|
|
|
|
Jak na obrazku
|
Co z tego wyjdzie?
|
|
|
|
... i ...
|
Gdy jechałam na święta do domu odwołali mi pociąg. Miałam trochę pietra, że będę musiała na dworcu koczować z 7 czy 8 godzin. Całe szczęście się jakoś udało zdążyć na czas. I to jedyna niespodzianka z gatunku tych pesymistycznych.
Później już było lepiej i lepiej. I choć praktycznie większość czasu w święta spędziłam w pociągach, to nie zdążyłam poodwiedzać tych, którzy ode mnie tego oczekiwali. Ale jest jeszcze Nowy Rok, nie?
Chrzciny przeszły bez gaf z mojej strony! Całe szczęście, bo przecież to ja mam zwykle tego farta do odstawienia jakiegoś pamiętnego przedstawienia. Mieszko spał jak aniołek, a gdy polewał mu ksiądz główkę wodą święconą to się przebudził, spojrzał na niego z zapytaniem: "Hej, Koleś! Co robisz?" I zajął się oglądaniem sufitu kościelnego:D Boski dzieciak z tego mojego chrześniaka! (Nie, Gabi, nie-tak-maksymalnie-serio to moje dziecko:P). Nie płacze zbyt dużo, czasami marudzi, ale to jak każdy niemowlaczek - upomnieć się o swoje musi:)
I cóż - nie odpoczęłam w święta. I około 1300 km samymy pociągami przbyłam. Nie liczę dojazdów samochodami, bo by tego więcej wyszło:)
Ale zadowolnam:D
|
|
|
|
...będę mamą...
|
Dziecko jest chodzącym cudem, jedynym, wyjątkowym i niezastąpionym.
- Phil Bosmans
Od jakiegoś czasu odczuwam potrzeby macierzyństwa. Cóż - jak każda kobieta w moim wieku zaczęłam się namiętnie ślinić na widok wszelakich maluszków. Nie mniej moja sytuacja życiowa z definicji nie jest przygotowana na takie obowiązki dłużej niż kilka dni. Ostatnio jednak zaczęłam sobie żartować do J., że może byśmy sobie zrobili dzidziusia:P Rzecz jasna padły wsłowa odmowy (ufff)... Ale wieczorem okazało się, że... jednak będę mamą. Synusia mieć będę:D A imię jego MIESZKO:)
|
|
|
|
.. .. ..
|
Ostatnio czuję, że wraz z wyjazdem stałam się odległym światem. Dla wszystkich. Od kilku dni popłakuję w ukryciu. Chce mi się ryczeć, ale ciągle gdzieś ktoś jest.
Dziś, gdy wracałam do mieszkania, widziałam niewiarygodnie wielki księżyc. Zwykle takie anomalie wywołują zachwyt długotrwały. Lecz niestety nie dziś. Tak samo, jak niedawne mgły. NIC z dawnych odczuć. Za to oczy zaszły mi łzami. Cudowny księżyc, a mi żal wypełnia serce, bo nie mam z kim się podzielić czymkolwiek! Ani radościami, ani tęsknoty, ani żalu. Tylko ja i mój świat uczuć, które z dnia na dzień stają się coraz bardziej depresyjne.
Coś optymistycznego...
Śniłam sen rodem z filmu z wczesnych lat dziewięćdziesiątych a może nawet późnych osiemdziesiątych. Poznałam mężczyznę. A pod koniec oświadczył mi się. Pierścionek złoty (nie lubię, ale ten mi się spodobał) w formie grubszej i szerokiej obrączki, a na środku małe szklane okienko, w którym był drugi, skromny pierścionek z maluśkim diamencikiem. Nie znoszę złota i masywnych pierścionków, ale ten mi się naprawdę spodobał. Obudziłam się w momencie założenia pierścionka.
Szkoda...
On nazywał się Andy Barton.
A teraz sprawdziłam, że ktoś taki istnieje! Fotograf...
Ehhh...
|
|
|
|
lonely
|
Wyjechałam od najbliższych z nadzieją, że nieco od nich odpocznę, że tęsknota spotęguje uczucie bezpieczeństwa i miłości. Że będę miała przez ten czas symptomy na kolejne pogłębienie więzi.
Natomiast czuję się samotna. Opuszczona i zapomniana.
Nie mam czasu na myślenie, na poszukiwanie powodów tego osamotnienia. Ale nachodzą chwile, gdy się zatęskni, gdy pomyślę o czymś ważniejszym niż życie codzienne.
|
|
|
|
braki i niedobory
|
Znikomym staje się płomień miłości w sercu kobiety, skoro względy i pieszczoty przestaną go zasilać.
-> Dante Alighieri
Minęły już dawno dwa krytyczne tygodnie. Wreszcie ustabilizowała się tęsknota i nie daje o sobie nadmiernie znać. Czasami mam tylko wrażenie, że to, co powinno się właśnie budować, porządnie się burzy. I nie wiem czyja to wina... bo wszędzie widać przesłanki nieakceptowalne.
Ale mam jeszcze nadzieję, że tylko zapracowanie mnie rozdziera. Bo pochłania bez pamięci. Są przecież WAŻNIEJSZE sprawy niż uczucia.
|
|
|
|
Pogoda
|
Za oknem nagły zwrot akcji! Rozpętało się niezłe piekiełko.
Z jednej strony odzwierciedla ono moje wnętrze - jeszcze widać na drzewach liczne liście nadziei, które nie zdążyły nawet zżółkąć, a na nich mnóstwo bieli zamrażającej i zestalającej uczucia bardziej negatywne, tęsknota z intensywnej zamienia się w codzienne oczekiwanie na upragnione spotkanie.
Z drugiej zaś strony - roztapiający się śnieg, plucha... to właśnie obraz tego, co się dziś wydarzyło na falach telefonii. Otóż: niektóre ZŁE WSPOMNIENIA na własne życzenie uchodzą w zapomnienie, którego w duchu pragnęłam. I choć nieco ukłuło w serce, to dało radość i nadzieję. I wiem, że nie da o SOBIE zapomnieć, bo brak czasami miłości bliźniego GO nachodzi. Ale skoro 3=1, to ja się zgadzam z taką polityką:D
|
|
|
|
Droga drogą kreślona
|
Jutro pojadę wszędzie
Jutro już mnie nie będzie
Daleko, w tę stronę
Co nie jest mym domem
Jutro zostawiam siebie
Jutro już mnie nie będzie
Ostatni przystanek
Nim drogą się stanę
Jutro nie będę sobą
O, jutro już będę drogą
Szerokim zakrętem
Przeszłości zamknięciem
Mijanym momentem
I nowym pojęciem
I tym co nadejdzie
Z każdą godziną boję się coraz bardziej. Z każdą chwilą poświęconą na rozmyślaniu nad tym, jak to będzie, odczytuję tylko negatywne uczucia. Ciągle czuję tęsknotę, choć jeszcze nie ma po co. Zaczynam żałować, choć wszystko jeszcze nie przesądzone. Jednak mam odrobinę nadziei, że jakoś to będzie... BO ZAWSZE JAKOŚ JEST! I wiem, że dla wszystkich to uciążliwe, bo moje zdenerwowanie i obawy odbijają się na relacjach z nimi. A to się wyżywam, a to znów płaczę... albo po prostu zawieszam się w swoim świecie rozmyślań i układania scenariusza, by się wyrobić i o niczym (i nikim) nie zapomnieć.
Nie chcę smutków! Najważniejsza jest nadzieja i zaufanie! Normalka:/
I TYLKO MNIE KOCHAJ!
|
|
|
|
Ende
|
Kończy się czas na odpoczynek.
Troszkę rozmyślań na zamknięcie kilku spraw.
Odrobina rozważania.
Zastanowienia.
Czasami chwile wątpliwości, wahania.
Teraz zacznie się ostra praca.
A potem?
Bóg to jeden wie, gdzie mnie zawieje...
|
|
|
|
@-}-
|
Dziękuję:*
Nawet nie wiesz, jak wiele dla mnie znaczą te chwile, gdy zawieszamy się pomiedzy podszeptami, by brnąć dalej, a słowami "mojej prośby". Też czuję się dziwnie... jak wtedy... miesiąąąąące temu, gdy wszystko się zaczynało, gdy wytyczaliśmy granice, gdy wyznaczaliśmy szlaki.
Właśnie to daje mi spokój wewnętrzny. I wiem, że to dla Ciebie może jest lekko sensu pozbawione. Dla mnie jednak - potwierdzone jest sumieniem. Niezrozumiałe, lecz czuję... WIEM, że to dla NASZEGO dobra.
Jestem trudną kobietą! Ciężko ze mną wytrzymać! Ale Ty wydajesz się nie zauważać tego i pragniesz trwać w mojej anormalnej dla dzisiejszego świata duszy. A ja całym sercem chcę, byś był przy mnie właśnie taki - racjonalny i cierpliwy, poszukujący sensu i dający nadzieje na normalne, pozbawione dawnych dysfunkcji, życie.
A T. kocham:D
|
|
|
|
}i{
|
Jestem zaklęta w czar uniesienia w czaso-przestrzeni życia.
Nie czuję upływającego czasu, choć widzę, że umyka miedzy
palcami, jak woda. Lecz jeszcze nie jest za późno. Często
świat mi migocze powodując obawy przed upadkiem, bo
zawroty głowy na tyle silne są, że bywa różnie.
Ale czuję się wewnętrznie dużo lepiej. Buduję właśnie
fundamenty. Przecież solidna podstawa jest najważniejsza,
by podjąć decyzje, które mają zmienić całe dotychczasowe
życie. Dzięki NEO! Nie ukrywam, że boję się konsekwencji,
ale wiem, że to najdojrzalsza decyzja moja od kiedy się
urodziłam. Może do uskutecznienia dojdzie później, niż
powinno, jednak wiem, że TAK WŁAŚNIE MUSI BYĆ! I choć
nie wiem, jak to wytłumczyć, nie potrafię ubrać w słowa
pragnień, to czuję, że innej drogi nie powinnam obierać!
POMÓŻ MI!
|
|
|
|
|
|
|