|
|
|
Zawirowania
|
Poświęcałam się.
By było - i jest.
Ja byłam - mnie nie ma.
Coś zgubiłam po drodze.
Wiem to, czuję.
I to nie chwila.
Krótsza dłuższa.
ŚWIADOMA.
Ciężko wrócić do siebie. Szkoda, że nie ma autopilota jak po alko. I nie, że mam czas na myślenie - nie mam [pracadompracadompraca] To się czuję. Bo to takie maleńkie jest. Nawet miłe. Uśmiecha się, cieszy, szczerzy ząbki. Sielanka. Potem to rośnie i jakieś takie wredne się robi i to mu nie pasuje i tamto też. I ciągle słychać jęki i kwęki.
Muzyka wyleciała mi z rąk, a była całym moim życiem.
Kolejny pieprzony rachunek sumienia, który i tak mi w niczym nie pomoże. Wystarczy, że coś się zdarzy a się uśpi i znów będzie małe kochane. A ja muszę to zabić. Zrobić się krwiożercza jak kiedyś. Jak wtedy gdy stop, tramp, fajka, szaleństwo, gitara, bundeswerka, Rolnik ... i wszystko inne razem w wielkim ogromie zamknięte.
Wolność za wolność.
Z tego się cieszę, że to czego nie umiałam powiedzieć jak poczułeś i Ty i rozumiesz mnie teraz bo chcesz tego co ja nie wiedząc że ja chciałam tego wcześniej jednak nie umiałam o tym mówić bo ja stałam na nogach a Ty szedłeś chwiejnym krokiem.
Ale już stoisz ... to dobrze bo ja pobiec chcę.
|
|
|
|
Pęknięte.
|
Tak o.
Mi dobrze.
A tam jest brak.
Samo tak chciało.
Ja tez chciałam.
Albo to.
Albo tamto.
Nie da się, że jedno i drugie.
Bo totamto nie brzmi razem.
Była - jest klęska. Plułam sobie w twarz no i przeszło. Kac moralny odszedł. I chwała. Choć czy tak najlepiej nie wiem. Potrzebuje umysłowego masochizmu by ta klęska wgryzła mi się w mózg by już jej nie popełnić.
Plan nowy na życie - na siebie.
I znów nowy/stary kolor.
Podwójne espresso.
Tak jest taki odcień.
26. koncert - On nie wie.
Powiem mu jutro.
I jutro lekarz.
Chora jest choć mi przechodzi.
Chcę sie tylko dowiedzieć czemu do cholery ciągle mam 37,2.
Przez pół dnia mialm 36,6 - zajebiste uczucie w koncu zylam.
A tak ? Zombie takie ...
Fuck.
Czy ktos mi pomoże ?
|
|
|
|
Wola walki
|
Tak sobie siedzę.
Sama.
Ot co - noc jak "każda" inna noc.
Myślę i zastanawiam się.
Zakładam cele i zaraz je porzucam.
Stoję w jednym punkcie i wiem.
Przemieszczę się i skleroza.
Paranoicznie.
Ostatnimi czasy wróciło co chciałam. Te niewidzialne nici dały o sobie znać choć ja byłam pewna, że już ich nie ma. Ale są. Bo nawet ktoś kiedyś powiedział, że różna mogą być koleje losu ale ludzie kiedyś ze sobą związani takimi pozostaną. Z tym, że nić będzie blednąć jednak się nie zerwie.
Przyjaźnie nawiązane na ziemi będą mieć kontynuacje w niebie.
- A czym u diaska jest niebo ! -
i cisza i nie wie nikt ...
Poddałam się.
Tam w środku.
Na zewnątrz wmawiam sobie.
Usilnie wmawiam sobie, ze walczę.
Po co ?
Jak to po co ...
... by się przed sobą samą potem tłumaczyć:
przecież zrobiłam co mogłam ... po prostu jakoś tak wyszło, że mi się nie udało - ale ja walczyłam
Gówno prawda ... to żadna walka. Poddanie sie choć i tak dalej wolę to nazwać, że są rzeczy ważne i ważniejsze i mówię sobie patrząc w lustro - dobrze robisz.
Czas pokaże co z tego wyjdzie.
Ważne tylko bym mogła po patrzec w lustro i mimo poddania się móc powiedzieć:
- A jednak. Udało się.
|
|
|
|
Stare zdjęcia.
|
Czytam stare notki bo szukam siebie z tamtych lat.
Przeglądam stare zdjęcia bo mimo woli chcę zatęsknić.
Chce poczuć ten bodziec, który kiedyś mnie tak pchał.
Dzięki któremu byłam silna.
Bo ja byłam ze stali ...
Stary kolor włosów przez przypadek a jednak.
Raźniej bo cos starego wróciło.
Do mnie i jest przy mnie.
Jak lwica walcze o to co kocham bo nikt mi nie powie gdzie moja droga ma iść. Bo ja to wiem. Czasem tylko zbyt dużo emocji, obrazów, wspomnień bodźców. Ostatnio byłam jak uschnięty kwiat ale nie ma rzeczy z których człowiek sie nie podniesie. Co nie zabije to wzmocni. Bo nim upadnę powstane to była moja dewiza która sie przykurzyła.
Poczułam moc. Wartości obudziły sie wraz z małym gestem. Bo gdy czuje sie miłosc można góry przenosic. Gdy ktoś kocha Cie ponad życie. Ktoś kto dla Ciebie poświeca wszystko. Dba i pielegnuje. Tez kocham. I to taka wielka moc. Trzeba być starym by to zrozumieć choc ja to czulam zawsze i nigdy nie miałam napietych stosunkow bo była szczerosc i zaufanie.
W chwilach jak ta gdy próbuje przebic głowa mur takie wsparcie to skarb nie bezposrednie ale Oni czuwają. Ja wiem. Bo serce matki wszystko wie ...
Jestem wdzieczna losowi i sobie samej, że taka jestem i nie chce sie zmienic mi jest dobrze z tym ze emocje graja raz muzyke klasyczna innym razem jest to delikatny rock a innym razem totalny metal. Zdarzy sie tez ze nie ma w ogole wspolbrzmienia. Ale ja to kocham tak jak i kocham gapic sie w niebo czy slonce. Siedziec na trawie i wchodzic do rzeczki. To wszystko mozna polaczyc z kazdym wiekiem.
Trzeba miec w sobie dziecko.
Zapomnialam o moim wew. szczęsciu niezaleznym od Nikogo i niczego ...
Obudź się obudź ... budzę, budzę Cie
Ruszam w drogę puki czas.
|
|
|
|
Powroty powrotów.
|
Czasem się tęskni.
Czasem jest źle.
Czasem noce są złe.
Czasem na to nic nie poradzisz.
Czasem chcesz ...
... a czasem zwyczajnie Ci głupio.
Jak ręka topielca z wody chwyta się wszystkiego tak i myśli ostatkiem sił chwytają się tego co było kiedyś. Im więcej myśli tym większy ból. Wiem co zrobić by wypłynąć ale jakoś boję się popłynąć. Coś mnie trzyma ... może to ten prąd, wir ? Sama już nie wiem.
Nieme wołanie do Niego do Niej ... gdyby wszystko było takie proste jak wtedy. Teraz są nowe ślady wszystko ma jakby inny smak. Wygląd ... zapach. I nikt nie wie i ja nie wiem.
PUSTKA.
W tym wszystkim dobrze jest czuć czyjeś ramiona, które nieświadome ukoją ból i tęsknotę. Ja wiem każdy tęskni za tym lub tamtym. Ważne, że jest. Ważne ...
Podobno ten niemy krzyk jest najgłośniejszy ...
|
|
|
|
Daj mi wiarę.
|
O niej marzę ...
Cząstkę Ciebie zamknę w sobie.
Chcę być pewna, że jesteś dla mnie.
Zawirowania.
Jak zwykle - to tylko ja.
[again]
Ciężko. Ale nie tak, że nie do pokonania. Mętlik uczuć mych. Za dużo chcę - za mało. Nie trzymam na wodzy życia. Spokój i cisza, a dusza krzyczy. Kiedyś taki film pobudzał dziś jakoś dziwnie. Zatracony romantyzm ? Coś dla ducha, coś dla ducha ... lecz co ? Powrót. Bo pomyślałam i zatęskniłam za tym czego nie było w planach. Czy tylko ja ? Może On, Ona czasem też. W końcu BYŁO.
Chcę skakać.
Wirować.
Mieć nieład.
Przynajmniej na chwilę daj mi to poczuć ...
|
|
|
|
Chłodny powiew wiatru.
|
Kochaj mnie
mimo wszystko.
Bo nic naprawdę nic
nie pomoże ...
jeśli Ty !
Nie pomożesz dziś miłości
Czas się oswajać robię to. Wracam do dawnego systemu zaraz po tym jak zrzuciłam pancerz. Bo wiemy że my, że tak i to wszystko. Właśnie nie ... bo ja pragnę więcej. Ale daje zbyt wiele widocznie.
Umowa lisiasta.
I będzie dobrze.
Jutro czas na ptaki :)
|
|
|
|
Reaktywacja.
|
Tak wiem.
Znów to piszę ...
... że wrócę i będę tu pisać.
Wraca dużo rzeczy. Wspomnień i chwil. Moje życie zrobiło kilka obrotów uprzednio zawiązując mi oczy. Pomyliłam kierunki świata. Szukam siebie znowu. Jesień melancholia skłania do refleksji. Rozdarta ja miedzy nową i starą mną. Tęskno do tamtej ale z tą nie jest źle. Brak starych dusz. I lekkości. Za dużo wymagam zdecydowanie.
Cel - oswoić się ze sobą porozmawiać korzystając z ciszy.
|
|
|
|
Radość.
|
Ile może radości dać nam rozmowa.
Ile głupi sms.
Ile nawet gg.
Gdy wcześniej są fundamenty.
Stworzone z uczuć.
Czystych nieskazitelnych.
Takich bez strachu.
Z poczuciem bezpieczeństwa.
Z szacunkiem.
Z czułością.
Czysta magia.
Nie wiem jak to się dzieje.
Bo chyba brak było sercu.
Łaknęło krwi, szybszego bicia
Płuca czują głęboki oddech.
A usta przestały wypuszczać słowa.
Uznały, że są zbędne.
Usta już nie mówią a czynią.
Współgrają ze sobą.
Od pełni dzieli mnie rozmowa i rozmowa. Nic więcej. Bo coś jest gdzieś ukryte. Tylko gdzie ta drabina by wdrapać się na górę ? Szukam i znajdę. A raczej natnę się na nią w odpowiednim momencie. Bo taka jest kolej rzeczy. Czas ... nic dodać nic ująć. Zaufałam Ci i Ty mnie nie zawiodłaś, zresztą tak naprawdę nigdy tego nie zrobiłaś. Bo mnie kochasz, a ja to wiem. Czuję.
Nie żałuję.
Tylko łaknę ... ale nie łapczywie. Delektuję się każdym kęsem.
By nie zatracić smaku i zapachu.
Bo przyjemność trwała jak najdłużej.
Czasem w życiu dzieją się rzeczy o których byśmy nawet nie pomyśleli w najpiękniejszych snach.
Bo jak to możliwe, że taka wzajemność tak dawno ?
A ja miałam inne wrażenie ...
:)
Zasnę znów z garścią wspomnień.
Z uśmiechem i tą piękną czułością.
|
|
|
|
Zakurzone.
|
Dawno dawno temu ...
Tu byłam.
I co ?
I nic !
Bo pamiętam
Bo jestem
Bo ja
Bo część mnie
I nieważne
Tak zupełnie ....
Bo czuję szczęście i chwytam je za nogi. I nie prawda, że pisze tu gdy tylko mi źle. Bo teraz. Teraz jest magia. Zwykła ... niezwykła moja magia. Nie wiem jak to możliwe, że znów pojawił się błękit ... ale nie to szafir ... albo turkus. Nieważne. Ważne co czuję, widzę i namacalnie "mam".
Szczęście ... tak błahe tak pozorne a jednak ...
Moje najprawdziwsze.
Bo spokój.
Bo bezpieczeństwo.
Magia
Tęsknota.
Tyle uczuć ...
Tyle pragnień ...
I tak dużo czasu.
Ale czekam ...
Choć właśnie "minęło"
Choć nie mija, a się wzmacnia.
Bo ja
Bo On
Bo My
To nie jest zwykłe.
Nigdy tak.
Nigdy bardzo.
Nigdy nie rozumiałam.
Nigdy łez.
Nigdy ...
a zawsze !
I nikt nie zrozumie.
Bo ja i moje uczucia i moje myśli.
Szaleństwo duszy.
Budzę się do życia i chcę żyć.
Tylko i wyłącznie.
Bo wiem
Bo czuję
Bo pragnę
Bo RADOŚĆ
I ta tęsknota ...
Nasza :*
|
|
|
|
I znów ta sama melodia.
|
I znów to samo.
TO SAMO.
teraz prosto w oczy
teraz jakby mniejszy ból
teraz jakoś inaczej
teraz tak jakby to było normalne
a nie jest.
nie ma miłości.
są układy.
są filmy.
jest obłuda.
nie czuję nic.
zachowuję się jakby nic się nie stało.
tylko żołądek boli.
nie dotarło ?
może dotrze.
po co tutaj ?
bo zawsze tu o tym pisałam.
więc do 3 razy sztuka ...
Ela.
Miałaś ŚWIĘTĄ racje.
|
|
|
|
Moja.
|
Tak moja.
Moja osobista.
PORAŻKA.
Upadłam.
Poległam we własnych łzach i ambicjach.
Nie umiem być silna.
Zbyt bardzo kocham.
Odbijanie piłeczki.
To nic nie da.
Dlaczego nic do Ciebie nie dociera ?
Dlaczego nic nie rozumiesz ?
Cholera jasna ?
Rozbite szkoło
Rozmyty wzrok
Tępe spojrzenie
Dużo alkoholu
I zdeptanie
|
|
|
|
Poprostu.
|
TĘSKNIE.
Czytam bloga.
Historia zatacza kolejne koło.
To jakbym dostawała nową szanse.
Ale niektórych rzeczy się nie naprawi.
Żal.
Pustka.
Niech już przyjdzie sen ...
|
|
|
|
Kolejny szary dzień.
|
Ani słońca.
Ani specjalnego humoru.
Takie o. Nudy na pudy.
Siedzę i myślę.
Chodzę i myślę.
Przecież ja tak dużo wiem.
Przecież jak tak dużo widzę.
Przecież ja tak dużo czuję.
Zabijasz mnie.
Jakiś tępy żal. Ale nie ma rosy porannej ani wieczornego deszczu. Nie ma nic. Taki spokój na wpół z nerwicą. Wywołaną niedoborem nikotyny w organizmie. Na szczęście są osoby, które mi pomogą. Pozwolą ugłaskać kudłate zwierze we mnie. A ja ponad chodnikami. Latam. Oblana smołą z przyczepionymi piórami. Na przekór sobie zarazem ze zrozumieniem i w zgodzie. Takie życiowe paradoksy są niczym innym jak radością szarego dnia. Nie jestem dobrą nauczycielką ale siebie znam na tyle by sobą pokierować. Wziąć się za mordę i zrobić tak jak w śnie. Choć trudno to jednak do skutku. W śnie On. Obcy Pan już nie był tak pewny siebie. Patrzył na krew na mojej pięści i miał strach w oczach. Ktoś inny za to czekał na mnie. Czekał cierpliwie. No a tamten to grał. Paskudnie grał bo nie na nosie. Szyderczy śmiech odbijał mi się po uszach. Jak szmery w nocy. Jak tykanie zegarka wtedy gdy nie można zasnąć. Sny na wspak ale było jakoś prawdziwie. I komu tu dać wiarę. Do tego zgubiłam coś. Coś bardzo ważnego chroniącego od takiej a nie innej sytuacji. Mam nadzieję, że znajdę. Jak nie to będzie źle. Powiedzmy, że jesteśmy kwita z tym, że ja bez premedytacji, a Ty z Nią zapanbrat.
Byle do niedzieli.
|
|
|
|
Znów powracam.
|
Martu$ - musiałam skopiować.
druga (ukochana) osoba widzi Ciebie całą zapłakaną,
bezradną, na skraju wyczerpania,
ale mimo wszystko z minuty na minutę
coraz bardziej krzywdzi Cię słowami.
DLACZEGO ?
No właśnie - Dlaczego ?
I nikt nic nie wie.
I nikt nic nie widzi.
Taka trauma taki ból.
Dzieją się rzeczy o których nikt by nie pomyślał. Które by nam nie przeszły przez myśl. Takie które wychodzą spod naszej ludzkiej kontroli. Takie, że serce i umysł rozpoczynają wojnę. Wojnę na śmierć i życie. Wiem wszystko ale tak trudno coś uczynić. Muszę się wziąć za mordę jak kiedyś. Jak ponad 3 lata temu. Jak wtedy. Jak zawsze. Postawić się na baczność. Wstać a nie padać. Zaglądnąć lękom twarzom w twarz. Nie chować się. Jak On. Ten z filmu. Patrzeć w przód. Myśleć o celu. Myśleć. Myśleć. Poprostu myśleć. Skupić się i pozwolić by skóra w skórę.
Kolejny papieros. Za każdym razem koniec, a ja palę dalej.
Raz tym
Dwa mną
A trzy ?
Mętlik ale jakiś spokojny.
Wszystko wiem.
Tylko teraz układać.
Układać klocki.
Wiem jedno.
ŻYJE.
|
|
|
|
|