|
|
|
Wycieczka
|
Wczoraj wróciłem z wycieczki do Bochni/Krakowa. Wesoło było :)
1. Spaliśmy po ziemią ^^
2. Było ochydne żarło
3. Ale był Kebab
4. I wata cukrowa.
5. I sok z czarnej porzeczki.
6. Zamek w Wiśliczu był fajny.
7. Dowiedziałem się, że halabrady i gizarmy były lekkie.
8. Mam trochę soli ;)
9. I piosenkę o Wesołku
10. Ogólnie było fajnie.
11. Nażarłem się ryżu preparowanego...
12. Zostałem: Tatusiem, Mężem, Kochankiem, Bratem, Wujkiem, Siostrą. Za sprawą mojej Córki Ani...
A co do pkt. 9.
tekst Malwiny, Lula i mój
Wielu studentów było
Wszyscy grają na mieście
A profesor Wesołowski
Dręczy nas w Orkiestrze ;)
Marta, nie podpisuj się aniołek, bo myślę, że to Olololo.
|
|
|
|
choroba
|
Że też ja tego hasła jeszcze nie zapomniałem:)
No cóż, Magda, jakbyś kiedyś tu weszła, to pamiętaj: Znasz hasło!;)
A co do choroby to:
sobota-wtorek/środa= gorączka:) od 37 do 40. Najczęściej 38.5
środa w nocy-ostatnio z niedzieli na poniedziałek= tylko w nocy. Kaszel. Taki długotrwały, męczący etc.
A oprócz tego wszystko dobrze, konkurs solfeżowy mnie ominął ]:->
No To Bla Wszystkim;)
|
|
|
|
wakacje
|
Ze względu na niezwykłe naciski, ze strony (aż!) dwóch osób, przedstawię jak wyglądały wakacje.
Poraj-> fajnie, spokojniej niż zawsze, ale dużo dziwnych rzeczy tam robiliśmy;) Kolędy, Zygfryt, DŻEWOOOO.
Same świry, jak zawsze. Kadra wyjątkowo luzacka, dwóch druhów Maćków sadystycznie nastawionych, tyle że jeden bardziej:) Nauczyli nas jak grać w ekstremalnie bolącą wersję łapek:D
Tydzień u babci-> Nic takiego
Kiszkowo/morze cz. 1/rowery z rodzicami-> Przez całe dwa tygodnie deszczów(no, deszcze nie cały czas:) ), jeździliśmy na rowerach. Rekord 104 km jednego dnia(ok. 8 godzin z przerwami). A tak średnio 35-60 jedna trasa. Czasami dwie dziennie:D Dwa razy się wywaliłem, raz ze skutkiem: lewe kolano, lewy nadgarstek, lewy łokieć, prawe kolano, drugi raz, ze skutkiem lewe kolano, i rozwalony strup z lewego łokcia+dodatki. Drugie to było zderzenia z tatą=] Tacie 3 razy poszła opona w połowie trasy:)
Ustronie Morskie/morze cz. 2/ babcia-> cały dzień plażam, książki i dyskusje z dziadkiem:) Oprócz tego prawie zawsze halibut====]]]] Fajnie było. pierwszy tydzień jeszcze z ciocią, wujkiem i kuzynem z Niemiec. Kuzyn 4 lata, nur Deuscht;)
Ustronie/morze cz.3/dziadek-> z drugim dziadkiem, też tylko dyskusje i książki. I plaża. I Bornholm. Dziadek po drodze <cytuję> żygał jak młody kot </cytuję>, a ja normlanie. fale większe niż normalnie po 4 w skali Beuforta, bo morze, po tygodniu sztormów.
Boronów-> niecały tydzień w Boronowie. Trochę filmów z DVD =D, grzybobrania z Moniką(7 lat, jak się przyczepi, to nie daje spokoju do wieczora, ale tak to nie jest zła:) ). I łażenie po lesach i bagnach(to już samotnie)
Reszta w domu
|
|
|
|
Wakacje
|
Wróciłem z wakacji!!!
Byłem w Poraju i nad morzem(5 tyg. ...) i w Boronowie:)
Ale rozpiszę się kiedy indziej, bo teraz wychodzę z domu.
|
|
|
|
egzamin
|
Dzisiaj miałem egzamin z Bassa:)
4- :-/
Ale trudno:)
przynajmniej nie byłem w szkole:D
|
|
|
|
co do komętów
|
A wysłać ci Natalia na maila, moje "dzieło" html'owe? tylko bez tabelek, bo to robiłem na innym kompie?
A zresztą nawet jeśli nie umiem JESZCZE lepiej, to będę umiał za JAKIS CZAS.
A Aga, co to jest za kolor, tak wogóle?
|
|
|
|
Do Agnieszki
|
co do komętu(SIC!) z poprzedniej notki.
AGA!! nie szpanuj tak, że umiesz html'a:P
a po drugie
AGA!! Nie tylko ty możesz miec zły nastrój:P
Z resztą teraz nie jest aż tak źle, jak podczas wakacji. wtedy to miałem podły nastrój:)
|
|
|
|
nic ceikawfa
|
oglądnąłem całego bloga, i zauważyłem, że od pół roku nic dłuższego nie napisałem. :]
teraz się rozpiszę.
hmmmmm.
Dzisiaj byłem u babci.rano siedziałem przed kompem i uczyłem się html'a, ale później pojechałem sobie do Boronowa, z Macką, babcią, Wojtasem i Stasiem. Fajnie było, poznałem parę nowych miejsc w okolicach, i przechodziłem ze Stasiem przez(jak to on pięknie nazwał) chaszcze. wróciłem do Radzionkowa, zjadłem obiad(leciał akurat Miś) i dokończyłem dyskusję o snach z sąsiadem babci. jakie macie sny, kolorowe czy czarno-białe? wróciłem do domu, poczytałem o Inkach, polazłem z Macką do Żab, i jest ogólnie fajnie, tylko, że jestem w ogólnie złym nastroju.
Ale jak zobaczyłem te wszystkie głupie notki, i pomyślałem jak się będzie czytało tą notkę za rok, to humor mi się polepszył.
BLA
|
|
|
|
nic
|
Jaki stary blog:D
A tak na temat, to uczę się html'u:)
zrobię pewną stronkę, o pewnej treści.
podpowiedzią, może być to, że (mam nadzieję) będzie mi pomagał nauczyciel z piątkowych lekcji.
i tak nikt nie wie, z tych co mnie z reala nie znają, co mam w piątek:P
a ci co mnie znają, to albo tu nie zaglądają, albo nie wiedzą.
no. może ktoś wie:/
|
|
|
|
kolokwium
|
dzisiaj miałem kolokwium z kontrabasu(nie zdane)
jak wracałem ze szkoły(w garniturze:D), to były na mój temat 4 komentarze, z czego jeden:"Co za daun"
:)
to chyba wszystko:)
|
|
|
|
wielka noc
|
|
wszystkiego z okazji wielkiej nocy:)
|
|
|
|
notka:P
|
popisu nie będę miał:)
ale wczoraj były mistrzostwa piekar w narciarstwie. trzecie miejsce:) na 7.
gosia miała 1 w open. i niestety ona ma fajny puchar. a kuba nie ma. był drugi:(
a jutro mistrzostwa bytomia:)
|
|
|
|
żaden:P
|
siema wszystkim:)
widzę, że nikt mi nie skomentował notki:)
przez ten cały tydzień nie ma naszej pani wychowaczyni:)
we wtorek miałem test próbny:)
chyba dobrze wypadłem:)
a w poniedziałek mam cośtam z kontrabasu:)
a 2 marca popis z forteklapa:)
jakoś dziwnie piszę tą notkę:)
|
|
|
|
feria ciąg dalszy
|
fragment mojego wypracowania:)
Na Stożek przyjechałem w sobotę koło godziny 12. z Pulpetem. Widziałem pierwszy raz wyciąg krzesełkowy w Polsce. Pojechaliśmy nim na górę a później nasze plecaki wypełnione ubraniami nieśliśmy do schroniska. Pulpet wziął narty ze sobą, a ja zostawiłem je w ski serwisie do naostrzenia i nasmarowania. Rozpakowaliśmy się i okazało się, że w naszym pokoju wszyscy się znają. Byli: Dominik (Alchemik), Marek i Piotrek(rodzeństwo), Wojtek(Pulpet), Kornel, Robert i ja. Roberta znał tylko Adam, który mieszkał w innym pokoju, ale większość czasu spędzał u nas. Przez jedną noc spała u nas również Agnieszka, siostra Kornela, ponieważ stwierdziła, że skoro u nas spędza prawie cały dzień oprócz nocy, to czemu ma u nas nie spać, ale później poszła z powrotem do dziewczyn. Dzień po wyprowadzce Agnieszki drzwi z naszego pokoju były zamknięte, w pokoju nikogo nie było a klucza nie było nigdzie w całym schronisku. Po dwóch godzinach Kornel przyniósł zapasowy klucz od pani Iwony, naszej opiekunki. Okazało się, że klucz był w środku. Na nieszczęście jakiś czas wcześniej Alchemik i Piotrek chcieli wywołać ducha, ale zanim to zrobili w jednym momencie coś spadło z szafki, dwie komórki zadzwoniły, i okno zaczęło trzaskać. Dzięki temu wydarzeniu, powstała niemiła atmosfera. Później gdy byliśmy w pokoju wszyscy(łącznie z Agnieszką) Alchemik wszystkich się pytał, czy wierzą w duchy. Jeśli nie, to mówił, że ta osoba będzie z nim wywoływała ducha, ponieważ wierzy, że nic nie może jej się stać. Jeśli tak, to żeby ta osoba poszła sobie zanim się zacznie. Na szczęście ducha nie wywoływaliśmy. Innym ciekawym wydarzeniem, był chrzest. Wszystkie osoby, które przyjechały pierwszy raz na obóz, lub wcześniej nie miały chrztu musiały mieć go teraz. Były to dwa pokoje i Robert z naszego. Pierwszym zadaniem było okrążyć bufet z butami narciarskimi na rękach. Ja byłem jednym z poganiaczy. Na koniec biegu dostawało się łyżeczkę mikstury. Podam część jej składu: pieprz, sól, zupka w proszku, musztarda, ketchup, ocet, magi, dżem, mydło, maść lecznicza i wiele innych dziwnych składników. Trzeba dodać, że Alchemik zajmował się kiedyś chemią. Nie będę podawał przebiegu całego chrztu, ponieważ bieg był najciekawszy. Prócz niego nie było nic ciekawego. Po zdaniu egzaminów z teorii i praktyki zostałem Demonstratorem Szkolnym Polskiego Związku Narciarskiego
Na obozie nie było chyba innych ciekawszych wydarzeń, więc teraz opowiem, o moim pobycie w Koniakowie. Mój zwykły dzień wyglądał tak: wstaję, czytam, myję się, jem śniadanie, idę na dół pobawić się z Wojtkiem, przed obiadem jeżdżę na nartach, obiad, po obiedzie również, idę na dół, jem kolację, gram w karty z Kasią i Michałem, idę spać. Lecz każdy dzień różnił się od innego wydarzeniami takimi jak spacery lub odśnieżanie. Pierwszy raz poszedłem z babcią do Istebnej, następnym razem do Koniakowa. Dwa razy odśnieżałem podjazd a raz zrzucałem siano ze stodoły do chlewa. Dzisiaj nie ma prądu, więc mój harmonogram będzie wyglądał trochę inaczej. W Koniakowie dowiedziałem się również o dwóch ważnych wydarzeniach. Sześćdziesiątej rocznicy wyzwolenia obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau i o smierci wielkiego Polaka Jana Nowaka-Jeziorańskiego.
pozdro for all;)
wow! ktos jeszcze wchodzi na mojego bloga:)<jupi>
|
|
|
|
ferie
|
wróciłem z ferii:)
fajnie było
dowiedziałem się, że mój kumpel zajmuje się okultyzmem, a szczególnie demonologią:)
podejrzane. wcześniej był pirotechnikiem.
zacięły nam się drzwi do pokoju, a klucz był w środku. pół godziny wcześniej było wywoływanie duchów:)
później dokończę, bo teraz nie mogę.
|
|
|
|
|
|
|